Kolędy/Gdy Wojtek znużony snem
Z Wikibooks, biblioteki wolnych podręczników.
< Kolędy
Gdy Wojtek znużony snem - polska pastorałka.
[edytuj] Słowa
- Gdy Wojtek znużony snem w polu spoczywa,
- Słyszy, że go z budy jakiś głos wyzywa:
- Porywa się jak sparzony,
- Sądząc, że wilk zakradziony
- Owcze mu zabrał.
- Lecz jak przetrze oczy i nadstawi ucha,
- Aż mu Anił mówi, bież się do kożucha;
- Weź fujarę, idź do szopy,
- Pod Betleemskie okopy,
- Abyś tam zagrał.
- On nieborak strachem na wylot przeszyty,
- Nie zrozumiał tego, i stanął jak wryty;
- Tylko wołał: Stanisławie,
- Wstań, wspomóż mnie, bo w tej sprawie,
- Sam nie dam rady.
- Ledwo zaczął krzyczeń, aż każdy z swej budy
- Wyskakuje pasterz wziąwszy swoje dudy,
- Mówiąc wzajemnie do siebie:
- Ten, co zbudził mnie i ciebie,
- Nie był bez zdrady.
- Jeden przecież mędrszy od nich mówić zaczyny:
- Bracia, mnie wy wierzcie, z nieba to nowina:
- Patrzcie tylko, jaka łuna
- Nad Betleem, a to strona,
- Gdzie iśćkazano.
- Pójdźmy przeto prędzej oglądać to dzieło;
- Być musi koniecznie, że się coś poczęło;
- Co nam wszystkim pożądane,
- Od wieków przyobiecane,
- Które wskazano.
- Weź każdy fujarę dla rozweselenia
- Tego, co znajdziem, w płączu utulenia:
- Zagrawszy skoczno, wesoło,
- Sami przed Nim pójdziem wkoło,
- Chociaż po sianie.
- To, gdy się uprzykrzy, śpiewać mu zaczniemy,
- Każdy swoją piosnkę, jakie ta umiemy;
- Przyjmie od nas po kolędzie,
- Niech wesołość zabrzmi wszędzie,
- A płacz ustanie.