Etyka dla szkoły podstawowej/Utylitaryzm J. S. Milla i zasada użyteczności
Utylitaryzm J. S. Milla i zasada użyteczności
[edytuj]W etyce istnieje wiele teorii, które próbują odpowiedzieć na pytanie: jak powinniśmy postępować. Jedną z nich jest utylitaryzm, którego znanym przedstawicielem był John Stuart Mill.
Kim był John Stuart Mill
[edytuj]John Stuart Mill żył w XIX wieku w Anglii. Był filozofem i ekonomistą. Zajmował się:
- wolnością człowieka,
- sprawiedliwością społeczną,
- rolą państwa,
- zasadami moralnymi.
Rozwijał teorię nazywaną utylitaryzmem, którą wcześniej zaproponował inny filozof – Jeremy Bentham.
Na czym polega utylitaryzm
[edytuj]Słowo „utylitaryzm” pochodzi od łacińskiego „utilitas”, co znaczy „użytek”, „korzyść”. W utylitaryzmie ocenia się działania według ich skutków:
- dobre jest to, co przynosi jak najwięcej dobra (korzyści),
- złe jest to, co przynosi więcej zła (cierpienia) niż dobra.
Nie patrzy się więc przede wszystkim na intencje czy zasady, ale na to, do czego dane działanie prowadzi.
Zasada użyteczności (największego szczęścia)
[edytuj]Mill formułuje główną zasadę utylitaryzmu, nazywaną zasadą użyteczności lub zasadą największego szczęścia:
Dobre moralnie jest to działanie, które przynosi jak najwięcej szczęścia jak największej liczbie ludzi.
W praktyce oznacza to:
- liczy się nie tylko moje szczęście, ale też szczęście innych,
- trzeba brać pod uwagę sumę przyjemności i cierpienia wszystkich, których dotyczy dane działanie,
- moralnie lepsze jest to rozwiązanie, które daje więcej dobra w całości, nawet jeśli część osób musi z czegoś zrezygnować.
Dla Milla szczęście to przede wszystkim doświadczanie przyjemności i unikanie cierpienia.
Przyjemności wyższe i niższe
[edytuj]Mill wprowadził rozróżnienie na:
- przyjemności niższe – związane głównie z ciałem, np. jedzenie, odpoczynek, wygoda,
- przyjemności wyższe – związane z umysłem i rozwojem, np. czytanie, sztuka, nauka, przyjaźń, wolność.
Twierdził, że:
- przyjemności wyższe są bardziej wartościowe,
- lepiej doświadczać mniej intensywnych, ale „szlachetniejszych” przyjemności,
- człowiek rozwinięty moralnie wybierze raczej rozwój, wolność i przyjaźń niż samą wygodę i rozrywkę.
Dlatego w ocenie skutków działania trzeba brać pod uwagę nie tylko „ile” przyjemności dostarcza, ale też „jakiej jakości” są to przyjemności.
Proste przykłady utylitarystycznego myślenia
[edytuj]Przykład 1: praca w grupie Masz do zrobienia projekt z kilkoma osobami.
Myślenie egoistyczne: „Nie robię nic, może inni za mnie zrobią.”
Myślenie utylitarystyczne: „Jeśli każdy się przyłoży, projekt będzie lepszy, wszyscy czegoś się nauczymy i cała grupa skorzysta.”
Przykład 2: używki na imprezie Część znajomych chce pić alkohol, choć są niepełnoletni.
Myślenie utylitarystyczne: „Chwila „zabawy” może skończyć się wypadkiem, kłótnią, problemami zdrowotnymi i prawnymi. Więcej będzie cierpienia niż szczęścia. Lepiej zrezygnować.”
Przykład 3: hejt w internecie Ktoś wrzuca ośmieszające memy z kolegi z klasy.
Myślenie utylitarystyczne: „Kilku osobom da to krótką rozrywkę, ale ta jedna osoba może cierpieć długo, może stracić poczucie własnej wartości. Bilans cierpienia i szczęścia jest wyraźnie negatywny, więc takie działanie jest złe.”
Zalety i problemy utylitaryzmu
[edytuj]Zalety:
- zwraca uwagę na skutki naszych działań,
- uczy liczenia się z dobrem innych, nie tylko swoim,
- przypomina, że nasze decyzje mogą zwiększać lub zmniejszać cierpienie na świecie.
Problemy:
- trudno dokładnie policzyć „ilość szczęścia” i „ilość cierpienia”,
- czasem to, co dobre dla większości, może bardzo skrzywdzić mniejszość,
- nie zawsze łatwo przewidzieć wszystkie skutki działania.
Z tych powodów wielu filozofów uważa, że utylitaryzm jest ważną perspektywą, ale nie jedyną, z której trzeba patrzeć na moralność.
Do czego może się przydać utylitaryzm uczniowi
[edytuj]Znajomość zasady użyteczności może pomóc:
- myśleć o skutkach swoich decyzji dla innych (w klasie, rodzinie, w sieci),
- oceniać różne rozwiązania nie tylko pod kątem własnej wygody,
- zadawać sobie pytanie: „Czy to, co robię, zwiększa czy raczej zmniejsza szczęście i poczucie bezpieczeństwa innych ludzi?”.
Nie chodzi o to, by zawsze „liczyć punkty szczęścia”, ale by być świadomym, że nasze działania wpływają nie tylko na nas samych, lecz także na otoczenie.