Śpiewnik/Był Matysek chłop przed laty

Z Wikibooks, biblioteki wolnych podręczników.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Muzyka[edytuj]

Autor: nieznany (melodia ludowa; mazurek)


\version "2.20.0"

\header {
   title = "Matysek"
   poet = "Słowa: Władysław Syrokomla (1823–1862)"
   composer = "Muzyka: autor nieznany (melodia ludowa)"
   arranger = "oprac. Karol Miarka (1856–1919)"
   tagline = ""
}

melodia= \relative g' {
		\key g \major
		\time 3/4
		\tempo 4=120
		\autoBeamOff
		
		g4. a8 b c |
		d8. d16 e4 d |
		\repeat volta 2 {
		   g4 g fis8 e |
		   d8 d e4 d
		}
		\repeat volta 2 {
		   c8 c d4. c8 |
		   b fis c'4. b8 |
		   a4. d,8 e fis |
		}
           \alternative { 
		       { g8. b16 e4 d | }
               { g,8. a16 b4 g \bar "|." }
		   }
		
	}



\score {
    \new Staff {
       \new Voice = "Air" { \melodia }
       \addlyrics {
	   Był Ma -- ty -- sek chłop przed la -- ty,
	   Jak dru -- gie -- go nie znaj -- dzie -- cie:
	   I przy -- stoj -- ny, i bo -- ga -- ty,
	   I szczę -- śli -- wy na tym świe -- cie,
	   na tym świe -- cie.
	   } 
    }
	\layout{}
}
\score {
    \new Staff {
       \unfoldRepeats
       \melodia
    }	
    \midi{}
}

Źródło: Pieśniarz polski : Zbiór melodyi swojskich, aryi, dumek, krakowiaków, marszów, kujawiaków, obertasów itd. itd. T. 1., Mikołów: Karol Miarka, 1903, s. 41–44.

Tekst[edytuj]

Autor: Władysław Syrokomla [Ludwik Kondratowicz] (1823–1862)

1. Był Matysek chłop przed laty,
Jak drugiego nie znajdziecie,
I przystojny i bogaty
I szczęśliwy na tym świecie.
Był kochany, nie znał biedy,
Zazdrościli mu ludziska:
Nikt nie wierzył, aby kiedy
Przyszła kreska na Matyska.

2. Krasawica, cud dziewoja,
Zakochała się w nim skrycie...
„Mój Matysku, jestem twoja,
Będę twoją całe życie!”
Lecz ktoś inny sypnął grosza,
I wzajemność dziewki zyska.
A Matysek wziął odkosza;
Przyszła kreska na Matyska!

3. „Mój Matysku, nie dbaj o to,
A miłosne rzuć zachody!
Lepiej z nami użyj złoto!
Pójdziem hulać do gospody!”
Tak go sąsiad cieszy w biedzie,
I całuje i uściska;
„Dobrze mówisz, mój sąsiedzie!
Przyszła kreska na Matyska!”

4. Pił z rozpaczy dobę całą,
Na pociechę pół tygodnia:
Poił wszystkich, co się wlało,
I sąsiada i przychodnia.
A gdy przyszło do zapłaty,
Toć ostatni grosz wyciska;
Jak niepyszny szedł do chaty:
Przyszła kreska na Matyska!

5. I od tańca i od trunku,
Zachorował tejże doby;
Lekarz przybył dla ratunku,
I napędził trzy choroby.
A za recept i za leki
Wziął ze stajni dwa koniska,
I odjechał w świat daleki:
Przyszła kreska na Matyska!

6. Więc przed śmiercią myśli sobie:
„Niechże wspomną towarzysze,
Ja testament dla nich zrobię
I każdemu coś zapiszę.”
Ale w chacie nic nie było,
Prócz starego w progu psiska;
Westchnął biedak całą siłą:
Przyszła kreska na Matyska!

7. Zmarł tedy jako ów święty,
Co tureckim ludzie zowią;
A odzieży lichej szczęty
Położyli mu pod głową.
A na pogrzeb nikt z sąsiadów
Nie pospieszył, nawet z bliska,
Trumnę niosło czterech dziadów:
Przyszła kreska na Matyska!

8. Pod darniną, pod zieloną,
Zajął miejsce nieprzestronne;
Na pogrzebie nie dzwoniono
Bo nie stało na podzwonne.
Przy kaplicy tuż pod ścianą,
Jedlinowy krzyżyk błyska,
A na krzyżu napisano:
„Przyszła kreska na Matyska!”

Źródło: Poezye Ludwika Kondratowicza (Władysława Syrokomli). T. 2., Mikołów: Karol Miarka, 1908, s. 147–149.

Zobacz też[edytuj]