Przejdź do zawartości

Mentalizm/Pozawerbalna komunikacja

Z Wikibooks, biblioteki wolnych podręczników.

W tej części niniejszego kompendium mentalizmu przekazuję Ci wiedzę mniej lub bardziej dotykającą różnych aspektów pozawerbalnej komunikacji, związanej nieodłącznie z ludzką naturą. Słowa i język są co prawda jednym z największych i najbardziej niedocenianych wynalazków ludzkości, pozwalają bowiem choćby przekazywać i rozwijać wiedzę naukową, jednakże w codziennej interakcji ludzie wykorzystują znacznie szerszy zakres porozumiewania się, choćby ton i barwę głosu oraz mowę ciała. Jak w wielu dziedzinach mentalizmu także tutaj istnieje sporo mitów i przesądów narosłych w umysłach przez wpływ popularnych seriali telewizyjnych, gdzie fikcja miesza się z rzeczywistością lub wyolbrzymia rzeczywistość do granic absurdu.

W pełnej wersji książki umieściłem dodatkowo opis techniki zimnego odczytu,metody, która pozwala wprawnym oszustom na sprawianie wrażenie, że posiadają nadprzyrodzone możliwości jak telepatia, prekognicja czy kontakt ze zmarłymi, a chętnie wykorzystują taki sposób mówienia, aby zarobić i zdobyć sławę. Oszustwo pociąga za sobą ludzi w dwóch kierunkach - niektórzy szczerze wierzą, że sami posiadają jakieś zdolności nadnaturalne i próbują je rozwijać z mizernym skutkiem. W obydwu przypadkach działają dobrze poznane mechanizmy psychologiczne, jak choćby efekt horoskopowy.

Znaczenie mowy ciała

[edytuj]
Osoby stojące prosto postrzegane są jako pewne siebie.

Jakie znaczenie ma mowa ciała w komunikacji? Według niektórych popularnych opinii porozumiewamy się głównie z jej pomocą, w drugiej kolejności odczytujemy ton i barwę wypowiadanych słów i dopiero na samym końcu, zaledwie za kilka procent całego komunikatu odpowiadać ma werbalny przekaz treści.

Kiedyś, parę ładnych lat temu, pracując w warsztacie ślusarskim wśród doświadczonych, znacznie starszych ludzi, zacząłem praktykować wyprostowaną postawę ciała. Przeczytałem o tym w jednej z książek Neila Straussa, artysty podrywu. Wyprostowana sylwetka, utrzymywanie prawidłowej postawy ciała niesie ze sobą wiele korzyści natury zdrowotnej. Dziś sporo ludzi po prostu się garbi, co utrudnia oddychanie i prawidłowe krążenie krwi w organizmie. W dodatku utrzymywanie wyprostowanej sylwetki podnosi pewność siebie, co możesz sam sprawdzić. Stań przy ścianie w taki sposób, aby dotykać jej piętami, pośladkami, górną częścią pleców i głową, w punkcie na wysokości tuż nad nosem. Opuść luźno ramiona i sprawdź dłonią, czy w dolnej części pleców nie masz zbyt wielkiej luki, co jest niekorzystne. Jeśli tak, zniweluj nieco tę przerwę.

Spróbuj wytrzymać minutę w tej pozycji swobodnie, głęboko oddychają przeponą tak, aby brzuch Ci się wydymał. Potem odejdź od ściany i zachowuj tę pozycję - to właśnie prawidłowa postawa ciała, którą powinni zachowywać zarówno mężczyźni jak i kobiety.

Kiedy pracowałem na warsztacie zacząłem co rano wykonywać to ćwiczenie ze ścianą i przez cały dzień korygowałem swoją postawę, trochę obawiając się że wyglądam nieco groteskowo z tak wypiętą klatką piersiową. Jednakże może dwukrotnie ktoś zwrócił mi na to uwagę, nieco żartobliwie, co zignorowałem. Zaledwie kilka tygodni po tym, jak zacząłem tak chodzić, dostałem propozycję awansu na brygadzistę kilkuosobowego zespołu, złożonego głównie ze starszych i bardziej doświadczonych ślusarzy. Neil Strauss w książce Zasady gry stwierdza, że utrzymywanie wyprostowanej sylwetki sprawia, iż jest się postrzeganym jako osoba bardziej atrakcyjna i pewna siebie, co jest szczególnie atrakcyjne dla kobiet. Jednakże działa to także na mężczyzn i to nieświadomie, dlatego dziś przypisuję tamtą propozycję, jaką otrzymałem, właśnie moim próbom chodzenia prosto.

Ludzie odczytują najlepiej mowę ciała osób, które dobrze znają, ale niekoniecznie i nie w każdym przypadku. Współcześnie prowadzone doświadczenia pokazują znaczenie mowy ciała, które zwykle jest nieświadome. Np. w jednym z badań poproszono kilkadziesiąt par, aby jedynie za pomocą dotyku spróbowały przekazać jedną z kilkunastu emocji swoich partnerom lub nieznajomym osobom. W ten sposób jesteśmy w stanie przekazać wiedzę o gniewie, smutku lub wstręcie, a bliskim osobom także o zazdrości i dumie.

Zanim jednak spróbujesz odczytywać mowę ciała, musisz wiedzieć o kilku sprawach.

Naucz się czytać ludzi

[edytuj]

Pozawerbalna komunikacja, podobnie jak wiele elementów i dziedzin będących obiektem zainteresowania szeroko pojętego mentalizmu, cieszy się taką popularnością, głównie twórców seriali telewizyjnych, że nie sposób dziś dostrzec na każdym kroku błędnego postrzegania mowy ciała i innych, podobnych zjawisk. Choćby emitowany także w Polsce serial Magia kłamstwa (Lie to me), wyniósł stereotypowe myślenie o mowie ciała i wykrywaniu kłamstwa do granic absurdu. Wchodząc więc w świat pozawerbalnej komunikacji należy rozprawić się z kilkoma mitami i błędnymi przekonaniami.

Ludzie uwielbiają mówić o sobie i większość, gdyby tylko dać im odrobinkę wrażenia, że jest się zainteresowanym, mogliby godzinami o sobie opowiadać, aż do zdarcia gardła. Daje Ci to ciekawe pole do obserwacji i ćwiczeń własnej wrażliwości pod względem mowy ciał. Spójrzmy bowiem prawdzie w oczy - bez ćwiczeń w tej materii można co najwyżej posiadać teoretyczną wiedzę, bez większego praktycznego jej zastosowania. Dlatego gdy znasz kogoś, kto jest nudny wg Ciebie, możesz pozwolić mu mówić, co pomoże Ci w treningu. Nie będziesz wtedy zbytnio zainteresowany treścią jego wypowiedzi, tylko sposobem ich wypowiadania.

Pamiętaj jednak zawsze, że jesteś tylko istotą ludzką i nic nie wyróżnia Cię z grona pozostałych ludzi. Wiedza, jak choćby ta zawarta w niniejszej książce, którą miałem przyjemność napisać, może co prawda dawać Ci pewną przewagę w interakcjach z innymi ludźmi, często przewagę polegającą na ich ignorancji w tej materii, jednakże nie sprawia to, że jesteś w jakikolwiek sposób od kogokolwiek lepszy. Mówię to po to, bo człowiek ma skłonność do oceniania siebie wyżej, niż innych, do egoistycznego wyolbrzymiania znaczenia własnej osoby. Nie daj się złapać w tę pułapkę, inaczej próby obserwacji mowy ciała innych szybko mogą skończyć się narobieniem sobie wrogów. Próby interpretacji czyichś gestów mogą niechybnie zaprowadzić Cię do jeszcze silniejszego szufladkowania i etykietowania ludzi, niż robisz to normalnie.

Wbrew temu, co wielu powszechnie sądzi, osobowość podlega niezwykłym, często skrajnym wahaniom. Osoba w towarzystwie ekstrawertyczna może być typowym introwertykiem w otoczeniu najbliższych sobie ludzi lub pod wpływem jakiegoś zdarzenia. Nie ma reguł, ludzie mają wiele twarzy lub wiele masek - jeśli wolisz takie określenie.

Jeszcze słów kilka o grafologii, jeżeli kiedyś przyszłoby Ci do głowy wykorzystać ją do interpretacji czyjegoś charakteru. Oczywiście możesz to zrobić, gdy chcesz uwieść zwłaszcza kobietę i chcesz jej zaimponować, ale sama w sobie grafologia nie ma wartości merytorycznej i opiera się na tych samych podstawach, na których oparte są choćby horoskopy, o czym pisałem Ci szczegółowo wcześniej. Po prostu z pomocą grafologii nie można ustalić nic konkretnego, jedynie ogólnikowe, odnoszące się do większości truizmy charakterologiczne.

No ale jak to - mógłbyś zapytać - przecież sama policja współpracuje z grafologami? Oczywiście to taka sama prawda jak ta, że policja współpracuje z jasnowidzami. Policja oczywiście korzysta z usług grafologicznych, ale tylko w zakresie porównywania dwóch charakterów pisma lub podpisów pod kątem ich przynależności do jednej osoby. To, że jasnowidze reklamują się na swoich stronach internetowych i w tabloidach nie oznacza jeszcze, że policja korzysta z ich usług, zwykle to oni sami narzucają się policji ze swoją pomocą.

Pierwszym faktem, jaki powinieneś więc sobie przyswoić zanim spróbujesz kogokolwiek odczytać na podstawie jego mowy ciała jest to, że osobowość człowieka jest niestała. W dodatku ludzie będą odpowiednio, specyficznie reagować na Ciebie, będą pod Twoim wpływem, gdyż interakcje polegają między innymi na tym, że reagujemy na innych wg własnych lub ogólnych wzorców. Jakiekolwiek uproszczone diagnozy osobowości oparte o odczytaną mowę ciała będą błędne lub co najwyżej przypadkowo trochę trafne.

Drugą ważną sprawą jest to, że wypracowanie wrażliwości na mowę ciała wymaga bezstronności, dokładności i odpowiedniego dystansu. Wbrew pozorom trudno to osiągnąć. Zwykle bowiem posiadamy opinie na temat osób, które wynikają choćby z naszych wrażeń wypracowanych nieświadomie podczas obserwacji tych osób itp. Dyskutowałem kiedyś z osobą, która stwierdziła, że twarz Benedykta XVI na którymś jego zdjęciu przedstawia jego negatywne cechy charakteru, jak chciwość, chytrość, oszustwo itp. Naturalnie, z powodów jakie podałem wyżej, nie sposób wyczytać z twarzy, a już z pewnością nie ze zdjęcia, czegoś więcej jak mimiki, która odpowiada odczuwanym w tym momencie emocjom. Prawdopodobnie jeśli masz wielkie zdolności dedukcyjne, mógłbyś wyczytać ze zdjęcia twarzy jakieś inne informacje, np. to, że dużo się śmiało w ciągu życia, bo ma sporo zmarszczek, tzw. kurzych łapek, jest więc pogodnie usposobiona.

Twarz Benedykta przedstawiona na zdjęciu, o którym dyskutowaliśmy, wyrażała tylko drobną mimikę uśmiechu “społecznego”, czyli nieszczerej radości. Znałem jednak w pewnym stopniu poglądy tamtej osoby i wiedziałem, że jest ona silnie antyklerykalna, prawdopodobnie więc dlatego, nieświadomie oceniła swoje wrażenie dotyczące twarzy głowy kościoła katolickiego, jako ocenę jego rzeczywistej osobowości, właśnie przez pryzmat tych swoich poglądów.

Dlatego jeśli nie nauczysz się odróżniać swoich takich opinii, będziesz dochodzić do mylnych wniosków obserwując mowę ciała, co z pewnością wpłynie negatywnie na Twoje relacje z ludźmi. Prawdopodobnie nigdy nie osiągniesz pełnego obiektywizmu, jednakże usunięcie własnych uprzedzeń jest konieczne, jeśli chcesz cokolwiek w ten sposób osiągnąć.

Kolejna sprawa, zwykle pomijana lub niedoceniana w książkach dotyczących tej materii, to znaczenie kontekstu i znajomość punktu odniesienia, bez których nie można zabierać się za interpretację niewerbalnych zachowań. Jeżeli chcesz określić, jakie zachowania są istotne, ważnym jest, aby wcześniej ustalić zachowanie danej osoby w mniej znaczących okolicznościach. Gdyby ktoś ciągle się drapał z tyłu głowy, bo miałby łupież, a Ty stwierdziłbyś, że jest kłamcą, gdy akurat ten jego gest towarzyszył odpowiedzi na ważne pytanie, naraziłbyś się na wielkie nieprzyjemności. Tak właśnie zrobił główny bohater serialu Lie to me, oskarżając i ośmieszając publicznie przydrożnego sprzedawcę hot dogów o nieumycie rąk po porannej mikcji, chociaż widział go pierwszy raz w życiu. Na szczęście dla tego nieco nadpobudliwego człowieka, scenariusz przewidywał, że akurat w tym momencie miał rację. Dla Ciebie jednak scenariusz życia może nie być tak akuratny.

Czynniki zewnętrzne mają nie mniejszy wpływ i powinny być również uwzględniane w próbach interpretacji mowy ciała. Widziałem kiedyś wywiad popularnej piosenkarki, która siedząc miała skrzyżowane ramiona. Prowadzący wywiad sprawiał wrażenie podnieconego jej urodą, ale jednocześnie w jego słowach odczuwało się wzgardę dla niej jako kobiety lub zazdrość, oczywiście to subiektywne odczucia. Sama piosenkarka miała skrzyżowane ramiona, co często interpretuje się jako postawę obronną, jednakże sam wywiad odbywał się w plenerze, w cieniu i wiatr wyraźnie głaskał jej włosy, co mogło świadczyć o tym, że jej po prostu zimno, tym bardziej, że była skąpo ubrana. Towarzysząca mi osoba stwierdziła mimo to, że ona wyraźnie przyjmuje postawę obronną, chociaż sposób jej wypowiadania wyrażał raczej obojętność wobec tonu prowadzącego wywiad.

Podobnie drapanie nosa ma być oznaką kłamstwa. Kilka doświadczeń potwierdziło, że gdy kłamiemy ciśnienie krwi w drobnych naczyniach krwionośnych w nosie podnosi się, co może skutkować swędzeniem. Jednakże ktoś może drapać się ciągle po nosie, bo np. ma polipa lub suche powietrze w domu.

Cała zabawa z odczytywaniem mowy ciała polega więc na poznaniu normalnego zachowania obserwowanej osoby i dopiero potem na szukaniu objawowych zespołów mowy ciała. Przypisywanie znaczenie gestom występującym w izolacji jest podejściem błędnym, a już szczególnie, gdy do czynienia mamy z wykrywaniem kłamstw z tą pomocą, o czym napiszę co nieco w kolejnej sekcji.

Zanim jednak przejdę dalej, przedstawię Ci jeszcze sylwetkę psychologa Silvana Tomkinsa, który był jednym z mentorów dzisiejszego ojca nauki o mikroekspresji i wykrywaniu kłamstw (szerzej piszę o tym w pełnej wersji książki), Paula Ekmana. Gdzieniegdzie można spotkać się z opisem niezwykłych spraw związanych z umiejętnością odczytywania mowy ciała przez Tomkinsa, który zresztą jako psycholog zajmował się emocjami i ludzkimi zachowaniami. Podobno Tomkins potrafił przewidzieć, jakiego przestępstwa dokonał człowiek przedstawiony na zdjęciu w liście gończym. Kiedy Ekman pokazał mu zdjęcia przedstawicieli dwóch różnych plemion, z którymi miał okazję pracować w trakcie swojej podróży po świecie, Tomkins bezbłędnie określił na podstawie mimiki usposobienie obu plemion i skłonność do homoseksualizmu jednego z nich. Jeszcze ciekawszy mit, jaki krąży wokół jego osoby, to ten mówiący o jego znajomości mowy ciała koni. W trakcie swojego życia Tomkins przez około rok obstawiał wyścigi konne, co przynosiło mu wymierne zyski.

Prawdopodobnie historia z końmi zainspirowała zarówno Derrena Browna do stworzenia programu The System, w którym pewna osoba na podstawie jego wskazówek prawidłowo obstawia wyniki wyścigów kilkakrotnie razy z rzędu oraz twórców serialu Mentalista, gdzie w jednym z odcinków został wykorzystany ten motyw, a tytułowy bohater wykorzystuje naiwną wiarę ludzi w jego zdolność komunikowania się z końmi, do zdemaskowania mordercy.

Derren na początku programu obiecuje, że opracował bezbłędny system typowania koni i wkrótce podzieli się nim z widzami. W trakcie trwania programu wyjaśnia jednak, że cała sztuczka polegała jedynie na sprytnym i żmudnym wykorzystaniu rachunku prawdopodobieństwa. Derren skontaktował się z 7776 osobami, podzielił ich na sześć grup w której każda typowała inny wynik. Po każdej gonitwie odrzucał 5/6 ludzi, którzy wytypowali źle. W ten sposób mógł wybrać jedną osobę, która wytypowała prawidłowo sześć razy z rzędu, a właściwie wybrała ją przypadkowość.

Zarówno Derren jak i Tomkins mogli posłużyć się jeszcze jednym trickiem, który umożliwia uzyskanie pewnej przewagi w obstawianiu gonitw koni i innych podobnych zdarzeń. Trik ten ma podłoże matematyczne i jest wykorzystywany choćby przez przestępców finansowych do prania brudnych pieniędzy. Jestem przekonany, że Cię to zainteresuje, więc pozwolę sobie to przedstawić jako dygresję w tym module.

Konie lub dowolne inne zdarzenia sportowe itp. mają swoje oficjalne notowania u bukmacherów, które wyznaczają wielkość wygranej. Dla przykładu, gdy notowanie jakiegoś Łyska z pokładu Idy wynosi 6/5, za każde postawione na tego konia 5 PLN otrzymamy w przypadku jego wygranej 6 PLN. Cały trik polega na obstawieniu wszystkich koni lub zdarzeń w odpowiedniej proporcji, dzięki czemu zawsze coś wygramy. Należy tylko sprawdzić, czy suma szans na wygraną (S) spełnia nierówność:

W powyższym równaniu kolejne wartości “a” odpowiadają właśnie notowaniom na kolejne konie lub zdarzenia, a wynik każdego z pojedynczych składników równania wyznacza jaki ułamek wszystkich pieniędzy powinniśmy postawić na każdego konia/zdarzenie. Jeżeli nie napisałem tego wystarczająco jasno, pozwól proszę, że pokażę Ci to na przykładzie. Załóżmy, że w biegu biorą udział cztery nasze szkapy i notowania wynoszą po kolei: osiem do jednego, dziewięć do dwóch, dwa do jednego i czternaście do jednego. Kolejne więc wartości a to: , , , . Gdy podstawisz te wartości do wzoru, otrzymasz wynik

Ponieważ wynik jest mniejszy od jednego, możesz śmiało stawiać w gonitwie. Każdy z tych cząstkowych ułamków wyznacza właśnie, jaką ilość pieniędzy powinieneś postawić na każdego z koni. W zależności zaś od tego, który koń wygra, wzbogacimy się o co najmniej 0,92 całej postawionej kwoty (oczywiście ją także odzyskując).

W przypadku jednak, gdyby wynik równania S był większy od jedności, nie mamy pewności, że zwyciężymy. Można jeszcze oszacować wielkość wygranej, korzystając z równania:

wygrana = · postawione pieniądze.

Jakikolwiek nie wypadłby wynik gonitwy, stawiając w sumie 92 złote, wygrywasz 100, czyli jesteś do przodu 8 złotych. W ten oto sposób, przy korzystnych warunkach matematycznych zawsze coś wygrywasz bez względu na to, który koń wygra. Tą samą zasadę możesz odnieść do dowolnych zakładów bukmacherskich, obstawiając wszystkie możliwości, np. w przypadku meczu piłki nożnej - wygraną, przegraną, remis. Tomkins prawdopodobnie znał właśnie tę zależność, miast czytać mowę ciała zwierząt biorących udział w wyścigu.

A co z jego rzekomym odczytywaniem przestępców i członków egzotycznych plemion? Trudno jednoznacznie określić prawdziwość tego typu historii, jeżeli są one opowiadane z drugiej czy nawet trzeciej już ręki, jednak współczesna wiedza nie potwierdza faktu, aby na twarzy były zapisane takie rzeczy. Mimo wszystko, proponuję zająć się właśnie wykrywaniem kłamstwa, a właściwe tym, w jaki sposób ułatwić sobie jego wykrywanie korzystając z wiedzy o mowie ciała.