Przejdź do zawartości

Porozumieć się bez przemocy/Potrzeby

Z Wikibooks, biblioteki wolnych podręczników.

Warianty odbioru negatywnego komunikatu rozmówcy[edytuj]

Epiktetowi przypisuje się słowa: Ludzi wyprowadzają z równowagi nie same fakty, lecz sposób, w jaki ludzie je widzą. Uświadomienie sobie prawdy ukrytej za tym stwierdzeniem pozwoli nam lepiej poznać genezę naszych i cudzych uczuć - nasze potrzeby. Dzięki PBP jesteśmy w stanie sobie uzmysłowić, że to, co robią inni, może być jedynie katalizatorem naszych uczuć, nigdy ich przyczyną. Zwrócimy uwagę na fakt, że uczucia zależą od sposobu, w jaki odniesiemy się do cudzych słów/czynów oraz od naszych aktualnych potrzeb/oczekiwań. Trzecim elementem PBP jest wzięcie odpowiedzialności za własne czyny, które wywołują w nas dane emocje.

Gdy otrzymujemy od kogoś negatywny komunikat mamy do wyboru cztery reakcje:

  1. Wzięcie winy na siebie. Za przykład posłuży nam usłyszane od kogoś zdanie: Jesteś największym egoistą, jakiego spotkałem w życiu! Słysząc coś takiego, zazwyczaj odczytamy to jako coś bardzo osobistego, i pomyślimy np.: "Rzeczywiście, ma rację, mogłem być bardziej wrażliwy." To jedna z naszych wyuczonych reakcji - zgadzamy się z osądem rozmówcy uznając swój błąd. Cierpi jednak na tym nasze poczucie wartości i rodzą się negatywne uczucia, takie jak poczucie winy, wstyd czy depresja.
  2. Obwinianie innych. Drugą z naszych wyuczonych reakcji jest obwinianie innych. I tak przeciwko osądowi: Jesteś największym egoistą możemy ostro zareagować mówiąc podobne słowa: Jak możesz tak mówić, nie widzisz jak bardzo się staram?! To z ciebie jest wielki egoista!. Taki sposób odbioru komunikatu ma negatywne implikacje w psychice rozmówcy, a u nas zwykle powoduje uczucie gniewu.
  3. Uświadomienie sobie własnych emocji i potrzeb. PBP daje nam możliwość zareagowania na negatywny komunikat w prosty sposób: poprzez uświadomienie sobie swoich uczuć i potrzeb. W odpowiedzi więc na wspomniane już zdanie, moglibyśmy rzec: Kiedy nazywasz mnie największym egoistą, jakiego w życiu widziałaś, (spostrzeżenie) bardzo mnie to boli (uczucie) , gdyż chciałbym abyś zauważyła, jak bardzo się staram (potrzeba). Koncentracja na własnych uczuciach i potrzebach pozwala nam nie tylko uniknąć gniewu i agresji, ale też uświadomić sobie, skąd bierze się nasz ból - mianowicie z potrzeby, aby nasze starania spotkały się z uznaniem.
  4. Zobaczenie cudzych emocji i potrzeb. Kolejną możliwą reakcją, jaką daje nam PBP, jest skierowanie świadomości na uczucia i potrzeby rozmówcy, najlepiej w takiej kolejności, w jakiej rozmówca je wyraża. I tak, słysząc wspomniany już negatywny komunikat, możemy zapytać: Czy rani cię to, (uczucie) że twoje upodobania są za mało brane pod uwagę? (potrzeba).

Wzięcie więc odpowiedzialności za własne uczucia, zamiast obarczać za nie winą innych, pozwala nam dzięki dostrzeżeniu własnych potrzeb, pragnień, wyznawanych wartości, oczekiwań czy myśli uniknąć gniewu i przemocy w dialogu.

W języku PBP należy odróżniać dawanie z serca od dawania z poczucia winy. Obarczając odpowiedzialnością za własne uczucia inne osoby, możemy z łatwością wywołać w nich poczucie winy, co nie jest zjawiskiem korzystnym. Mówiąc np. do dziecka: Boli mnie, że masz w szkole tak niskie oceny sugerujemy, iż jest ono lub jego zachowanie powodem naszego szczęścia czy nieszczęścia. Oczywiście mogłoby się wydawać godnym pochwały, że dziecko ma wyrzuty sumienia, gdy cierpią jego rodzice. Zauważmy jednak, iż dzieci, które wzięły na siebie tego typu odpowiedzialność, będą chciały się zmienić nie ze szczerego serca, lecz po to, aby uwolnić się od poczucia winy.

Zwróćmy jeszcze uwagę na kilka utartych schematów w naszym języku, którymi uciekamy od odpowiedzialności za własne uczucia:

  1. Zdanie z podmiotem domyślnym: Wkurza mnie, kiedy w tekstach, które mają być publikowane, zdarzają się błędy ortograficzne.
  2. Zrzucanie winy za uczucia na okoliczności zewnętrzne: Cholernie mnie to złości. Szlag mnie trafia.
  3. Widzenie źródła uczuć w cudzym postępowaniu, z pominięciem własnego: Boli mnie, jeśli nie dzwonisz z życzeniami w moje urodziny. Sprawiasz mamie zawód, gdy nie zjadasz do końca śniadania.
  4. Używanie konstrukcji: "Czuję... (to i to), bo ktoś (lecz nie ja) zrobił to i to": Cierpię, bo powiedziałaś, że mnie nie kochasz. Jestem zły, bo on nie dotrzymał słowa.

Teraz skojarzmy własne uczucia z potrzebami: "Czuję (to i to) bo potrzebuję (tego i tego)":

  1. Wkurzam się, kiedy w tekstach, które mają być publikowane, zdarzają się błędy ortograficzne, bo chciałbym, żebyśmy byli odbierani jako profesjonaliści.
  2. Jestem zmartwiona tym, że nie zjadasz do końca śniadania, gdyż chciałabym, abyś wyrósł na zdrowego i silnego mężczyznę.
  3. Wściekłem się, gdy on nie dotrzymał słowa, gdyż liczyłem na to, że podwiezie mnie, bym mógł odwiedzić rodzinę.

Potrzeby, kryjące się za naszymi uczuciami[edytuj]

Osądy, krytyka, diagnozowanie, interpretacje zachowań innych to zastępczy sposób wyrażania naszych potrzeb. Gdy słyszymy słowa: "Nigdy mnie nie rozumiesz", to w rzeczywistości rozmówca informuje nas, że nie zaspokoiliśmy jego potrzeby bycia zrozumianym. Żona mówiąca: "Kochasz pracę bardziej ode mnie" daje do zrozumienia, że potrzebuje więcej kontaktu z mężem itd. Wadą takiego sposobu porozumiewania się jest to, iż uciekając się do osądów i ocen, nasi rozmówcy prawie na pewno usłyszą krytykę, a jeżeli odczują w minimalnym stopniu to, co powiemy, jako krytykę, to wtedy całą energię zużyją na obronę lub kontratak. Ujawniając swoje potrzeby i kojarząc je z uczuciami, zwiększamy znacznie szanse na to, że zostaną one zaspokojone. Niestety od dziecka uczono nas, że jeżeli nasze pragnienia nie są zaspokojone, to winy musimy upatrywać w otaczającym nas świecie i innych ludziach.

Trudności w ujawnianiu lub zatajaniu potrzeb[edytuj]

Nasze społeczeństwo zwykle surowo nas osądza za to, że dostrzegamy i ujawniamy własne potrzeby, dlatego nieraz wpadamy w popłoch mając to zrobić. Dotyczy to zwłaszcza żeńskiej części społeczeństwa, gdyż kobiety wychowuje się często tak, aby ignorowały własne potrzeby na rzecz opieki nad innymi.

Emocjonalne wyzwolenie[edytuj]

Opisywana tutaj odpowiedzialność za własne uczucia wymaga od większości z nas przejścia pewnej drogi, której etapy tutaj przedstawimy.

  1. Pierwszy etap to emocjonalne zniewolenie - odpowiedzialność za uczucia innych bierzemy na siebie. Mamy wrażenie, że musimy wszystkich uszczęśliwiać, że ludzie nieszczęśliwi w naszym otoczeniu, są tacy z naszego powodu, więc musimy jakoś temu zaradzić. Na tym etapie zgubne mogą okazać się intymne związki - będziemy chcieli wyrwać się ilekroć osoba, z którą jesteśmy związani czuje się źle, gdyż przytłaczać nas będzie poczucie odpowiedzialności za taki stan. Mogą tak reagować ludzie, którzy miłość uznają za negowanie własnych potrzeb na rzecz spełniania oczekiwań osoby ukochanej. W fazie emocjonalnego zniewolenia maleją szanse na to, że taki związek przetrwa.
  2. Drugi etap to tzw. "tupet" - ogarnia nas gniew, gdyż nie chcemy więcej być odpowiedzialni za cudze uczucia. Stajemy się świadomi tego, jak wielkim ciężarem jest dla nas wzięcie odpowiedzialności za cudze uczucia. Możemy na tym etapie rzucać różne bezczelne uwagi typu: "Nie moja sprawa! Nie jestem odpowiedzialny za twoje uczucia!". Wyrastając z etapu zniewolenia wciąż mogą tkwić w nas resztki poczucia winy z powodu posiadania jakichkolwiek potrzeb. Pamiętajmy jednak, że wyzwolenie emocjonalne to nie tylko śmiałe ujawnianie własnych potrzeb wbrew potrzebom innych.
  3. Trzeci etap to wyzwolenie emocjonalne - odpowiedzialność za własne czyny i intencje bierzemy na siebie. Na tym etapie potrafimy już odnosić się ze współczuciem do potrzeb innych ludzi. Nie ma w nas strachu, poczucia winy czy wstydu. Pojawia się w nas jasna świadomość, że nigdy nie zdołamy zaspokoić własnych potrzeb kosztem innych ludzi. Umiemy uzewnętrzniać własne potrzeby w taki sposób, że jasno wynika z nich, iż na sercu leży nam także zaspokajanie potrzeb innych. PBP ma służyć nam w porozumiewaniu się na tym właśnie etapie.