Przejdź do zawartości

Mózg jak komputer/Wstęp

Z Wikibooks, biblioteki wolnych podręczników.

O co w tym wszystkim chodzi?

[edytuj]

Wystarczająco długo zwlekałem z napisaniem tej książki. W ciągu ostatnich kilku lat zajmując się pedagogiką od strony teoretycznej wyodrębniłem szereg problemów i luk w obowiązującym systemie edukacyjnym, które wyrastają ze skostniałych poglądów i zapatrywań. Edukacja jest dziś bardzo chętnie wykorzystywana jako narzędzie kształtowania i urabiania młodych ludzi pod oczekiwania i potrzeby społeczeństwa. W tym procesie kładzie się nacisk na wtłaczanie do pamięci wiedzy z bardzo szerokiego (ale jednocześnie wybiórczego) spektrum dziedzin, zwykle w formie anachronicznej i w sposób, który jest niekorzystny i niekompatybilny z właściwościami naszego umysłu.

Właśnie dlatego oboje tu jesteśmy. Ty - bo podczas wielu lat jakie upłynęły, a właściwie pochłonęły sporą część Twojego życia, nie nauczyłeś się kilku rzeczy, które powinny zostać Ci przekazane na drodze szkolnego nauczania, ja - próbujący wypełnić te luki. Owocem moich starań jest Mózg jak komputer, który to właśnie ku mojej radości czytasz.

Porównanie mózgu z komputerem jest bardzo trafne na wielu płaszczyznach. Co prawda nasz biologiczny komputer działa w nieco inny sposób niż ten mechaniczny i inaczej przetwarza oraz gromadzi dane (której to różnicy wciąż uparcie nie dostrzega nasza oświata), ale jego umiejętności i możliwości są w porównaniu z nim ogromne. Wystarczy porównać chociażby jeden z najpotężniejszych na chwilę obecną superkomputer na świecie - K, o pojemności pamięci 30 biliardów (30 · 1015) bitów i przetwarzający informacje z prędkością 8,2 miliarda megaflopsów. Pojemność ludzkiej pamięci wg szacunków to 3,5 biliarda bitów a szybkość działania mózgu 2,2 miliarda megaflopsów. Te możliwości nie wyglądają zbyt okazale dopóki nie porówna się ilości wymaganej do pracy energii obu komputerów - K potrzebuje około 10 milionów watów natomiast ludzki mózg - 20 watów.

Wykorzystując efektywnie pojemność swojej pamięci mógłbyś władać biegle sześcioma językami, znać 80 tysięcy haseł powszechnej encyklopedii i opanować program trzech wyższych uczelni. Nawet kończąc tylko obowiązkową edukację powinieneś znać dwa języki obce i kilka dziedzin wiedzy w ogólnym spojrzeniu. Zapewne tak jednak nie jest. Prawie cały system edukacji działa zniechęcając do zdobywania wiedzy przez kojarzenie tego procesu z czymś trudnym, żmudnym i nieprzyjemnym. Zapomina też o indywidualnych predyspozycjach i zainteresowaniach, skupiając się na pobudzaniu rywalizacji przez subiektywny system ocen.

Moim celem jest wzbudzenie w Tobie pewności co do możliwości Twojego mózgu i umysłu i wskazanie narzędzi, dzięki którym wykorzystasz jego potencjał. W myśl zasady, że “najlepsze w życiu rzeczy dostajemy za darmo” przekazuję Ci chętnie tę wiedzę i będę rad, gdy podzielisz się nia dalej.

Przejdźmy do konkretów.